- Kalisz Pomorski - moja mała Ojczyzna
Kalisz Pomorski - moja mała Ojczyzna
czwartek, 12 marca 2015
Już piąty rocznik licealnych klas pierwszych, na lekcjach wiedzy o kulturze realizuje autorski projekt Joanny Mączkowskiej: „Kalisz Pomorski – moja mała Ojczyzna”. W jego ramach uczniowie przygotowują dla kolegów publiczne prezentacje na temat historii naszego miasta w oparciu o publikacje zamieszczone na portalu: www.liceum.kalisz.pl. Na początku marca, w auli kaliskiego Liceum wygłoszono cykl takich regionalnych pogadanek. Ich ukoronowaniem było spotkanie (11 marca) z autorem większości omawianych publikacji, Bogumiłem Kurylczykiem.
Jak powiedział zaproszony na spotkanie z uczniami gość, specjalnie w tym celu przygotował opowieść na temat dotąd mało znany. Mianowicie, dotyczący trwającego kilka wieków procesu podziału jednego wielkiego jeziora, przy którym leżał dawniej Kalisz Pomorski – na dwa, trzy, a następnie na cztery jeziora. Czyli do stanu, jaki mamy w obrębie granic miasta dzisiaj.
- Topografia terenu wokół Kalisza Pomorskiego, zachowany przebieg ulic wylotowych oraz kanałów i rzek, a także zlokalizowanie pozostałych (mimo długotrwałego osuszania gruntu) bagien, jednoznacznie potwierdzają to, co można wyczytać w starych zapiskach – podkreślił Bogumił Kurylczyk. I rozpoczął od przypomnienia, że piastowski gród i zamek polskiego rycerza Janusza Kenstela, zwany Kalis, został po raz pierwszy wymieniony w dokumencie z roku 1290, w którym książę wielkopolski Przemysł II nadaje zakonowi templariuszy ziemie w okolicy Czaplinka (dawniej Tempelburg).
Zamek Kenstela stał najprawdopodobniej na wyspie zwanej Zamkową (Schloss Werden), która obecnie jest półwyspem jeziora Młyńskiego. Natomiast gród mógł leżeć na większej wyspie sąsiedniej. Tam, gdzie dziś jest Rynek i Kościół. Po zagarnięciu Kalisza Pomorskiego przez Brandenburgię (po zabójstwie Przemysła II, już koronowanego na króla Polski, w roku 1296), i nadaniu mu praw miejskich w roku 1303, rozpoczęto wznoszenie murów obronnych. Wtedy zapewne usypano przez jezioro trzy groble, którymi biegły drogi prowadzące do trzech bram: Reckiej (ul. Dworcowa), Kamiennej (ul. Świerczewskiego) oraz Młyńskiej (ul. Suchowska). A tym samym podzielono otaczający miasto zbiornik najpierw na dwa, a potem na trzy mniejsze.
Ostatnia, czwartą groblę (ul. Mickiewicza) utwardzono, zamieniając na ulicę, dopiero na początku XX wieku. Rozdzieliła ona jezioro Bobrowo na dwa: Wielkie i Małe. Ale wcześniej, w połowie wieku XIX, zamknięto młyn miejski, co pozwoliło na obniżenie poziomu wody w kaliskich jeziorach i rozwój miasta poza granice murów obronnych. Wtedy też, by było gdzie mielić ziarno na mąkę, na okolicznych wzgórzach (nad plażą) pojawił się pierwszy wiatrak, a potem dwa kolejne.
Wywody te były ilustrowane kolejnymi rysunkami kredą na tablicy, które coraz bardziej zaczynały przypominać labirynt. Bo takie też skomplikowane i pełne zaułków są dzieje Kalisza Pomorskiego. Miasta, które do dzisiaj kryje tak wiele tajemnic, że tych zagadek do kolejnego odkrywania nie zabraknie dla nikogo, kto ma tylko dość cierpliwości, chęci oraz uważa to niezwykłe miasto za „małą Ojczyznę”.
Joanna Mączkowska