- Poezja nie musi być nudna ani niezrozumiała
Poezja nie musi być nudna ani niezrozumiała
czwartek, 30 listopad 2017
Marcin Świetlicki, Adam Zagajewski i Jarosław Klejnocki – trzej poeci byli sprawcami zamieszania, czyli nietypowej lekcji języka polskiego, przeprowadzonej dla licealistów w Kaliszu Pomorskim. Ostatni z nich- Jarosław Klejnocki, dyrektor Muzeum Literatury w Warszawie, wystąpił w roli prowadzącego zajęcia. Pierwszy raz w historii szkoły (23.11.17r.) miało miejsce tak niecodzienne spotkanie. Jedna z pracownikaliskiego Liceum wypełniła się po brzegi: trzydziestu maturzystów i osiemnastu polonistów z powiatu drawskiego.Warto podkreślić, że organizatorem praktycznego szkolenia nauczycieli było kaliskie Liceum, a wsparcia finansowego udzielił burmistrz Kalisza Pomorskiego pan Michał Hypki.

Gość z Warszawy zgodził się tu przyjechać, sprowokowany pytaniami prowadzącego z nim wcześniej wywiad dla „Dziennika Gazety Prawnej” Roberta Mazurka, który od dwóch lat na prośbę Aleksandry Radeckiej, opiekuna szkolnej gazety „Kontrast”, szkoli tutejszą młodzież.

Pod lupę trafiły utwory Marcina Świetlickiego i Adama Zagajewskiego. Robert Mazurek, obecny na tych zajęciach, w barwny i anegdotyczny sposób przedstawił młodzieży oraz zaproszonym nauczycielom nowego profesora. I prowokacyjnie dodał, że publiczną interpretację wierszy uważa za gwałt na intymnych odczuciach odbiorcy.

Na pierwszy ogień poszedł tekst „Nieprzysiadalność” Marcina Świetlickiego, którego czytaniu towarzyszył teledysk zespołu „Świetliki”.  Młodzież zastanawiała się nad metaforycznym tytułem i językiem tekstu oraz nad tym, kiedy pewne sformułowania stają się tak celne, że wchodzą na stałe do polszczyzny.  Jak na przykład związek frazeologiczny „jestem w nastroju nieprzysiadalnym”.

Drugiego poetę- Adama Zagajewskiego Jarosław Klejnocki przedstawił licealistom poprzez jego słynny wiersz „Spróbuj opiewać okaleczony świat” wydrukowany w tygodniku „The New Yorker” po zamachu 11 września 2001r. Przypomniał, że wśród nowojorczyków zdobył niezwykłą popularność: kolportowano go, a nawet nalepiano na samochody.

Do pracy z uczniami wziął jednak inny liryk - „Okrutny” dedykowany Józefowi Czapskiemu.  Kluczem do jego odczytania miała być odpowiedź na pytanie, w jakiej sprawie został napisany. Młodzi udzielili jej w postaci SMS-ów, które wysyłali Jarosławowi Klejnockiemu. Każdy z nich został głośno omówiony. Wiersze najczęściej parzą uczniów w ręce i nie powodują, że stają się wylewni. Ale dwie godziny lekcji minęły błyskawicznie. -  To zabrzmi arogancko, ale ja wiem, że umiem uczyć, wiem, że Bozia mi dała talent, to jest taka pewność, w której nie ma żadnej wyższości ani zbucowienia. Więc właśnie  dlatego poezja: żeby wszyscy zobaczyli, że można w obcym środowisku, z nieznanymi sobie uczniami, w ograniczonym czasie. I że się uda  – mówił pewny swego po zajęciach Jarosław Klejnocki.

 Licealiści z Kalisza Pomorskiego szybko zapomnieli o siedzącym wokół gronie nauczycieli  i chętnie rozmawiali z prowadzącym. Pomimo tego, że widzieli go pierwszy raz,  nie kryli swojej sympatii  i doceniali jego talent pedagogiczny.

-  Bardzo mi się podobało. Pan Klejnocki pokazał nam, że poezja nie jest nudna. Zajęcia prowadzone były w bardzo oryginalny sposób. Wytłumaczył, że wulgaryzmy w utworze to celowy zabieg artysty i mogą służyć wzmocnieniu wypowiedzi – relacjonowała Ewelina Maćkowiak, tegoroczna maturzystka.

W codziennej pracy polonistów są momenty zwątpienia, gdy brakuje sposobu na efektywne nauczanie.  Konferencje metodyczne w formie wykładów nie zawsze spełniają oczekiwania, często rozczarowują z powodu nadmiaru teorii.

-  Każda inność wpływa na człowieka mobilizująco, odświeżająco. To była  typowa lekcja pokazowa - inna, ciekawa, ale nie na co dzień. Cudna jako urozmaicenie zarówno dla uczniów, jak i nauczyciela- mówiła po niej Alina Kraska, polonistka z Liceum w Drawsku Pomorskim.

 Wszyscy poloniści mogli w przyjaznej atmosferze przy kawie i herbacie podzielić się z Jarosławem Klejnockim swoimi doświadczeniami i obawami. Podczas rozmów powtarzał się jeden wniosek. Trzeba zapoznawać młodzież z tekstami spoza podstawy programowej.

Jeżeli uczniowie dzięki temu odkryją twórczość żyjących w ich czasach poetów,  polubią poezję, to osiągnięty jest najważniejszy cel -  wzbudzenie w nich ciekawości. A wtedy, jak zacytował Jarosław Klejnocki: „Nawet zamknięty w łupienie orzecha mogę być władcą niezmierzonych przestrzeni”.  Inaczej przyjmuje się takie słowa od kogoś, kto ma w swoim dorobku artystycznym tomiki poetyckie, zbiory esejów, powieści kryminalne i własne imienne hasło osobowe w Wikipedii.  Dyrektor Liceum w Kaliszu Pomorskim, Maciej Rydzewski podkreślał, że przyjazd szefa Muzeum Literatury w Warszawie do Kalisza Pomorskiego to nie tylko wyróżnienie dla szkoły, ale również promocja miasta.

 

                                                                                                       Aleksandra Radecka